TURNIEJ - SZCZEGÓŁY



Data turnieju: 2005-12-14

Miejsce:Zawodnik:R1:R2:R3:R4:Pkt:¦rednia:
1  Rafa? L.168 (1)151 (1)127 (0)101 (0)0.00136.75
2  Tomek S.107 (0)101 (0)140 (1)176 (1)0.00131.00
3  Artur W.*142 (0)150 (0)128 (0)137 (0)0.00139.25
4  Piotrek D.*118 (0)146 (0)129 (0)128 (0)0.00130.25
5  Przemek K.148 (0)141 (0)108 (0)117 (0)0.00128.50
6  Daniel M.123 (0)130 (0)111 (0)120 (0)0.00121.00
7  Mariusz H.123 (0)122 (0)116 (0)121 (0)0.00120.50
8  Andrzej K.125 (0)97 (0)127 (0)116 (0)0.00116.25
9  Krzysiek J.110 (0)104 (0)120 (0)124 (0)0.00114.50
10  Tomek N.115 (0)87 (0)126 (0)100 (0)0.00107.00
11  Kamil94 (0)76 (0)112 (0)108 (0)0.0097.50
12  Pawe? K.96 (0)73 (0)111 (0)99 (0)0.0094.75


Komentarz główny:

2005-12-18 22:03:50
 
... który mówi o sposobie dostania się na dziedziniec zamku ...
Koniec żartów panowie, zaczynają się schody
 

Debiut w połączeniu z dziesięcioma miesiącami nieobecności 
wypluwa z siebie sporawy niedosyt patrzących.
A i grających pozostawia w niedosycie dość poważnym.
 

12. Paweł K. /96,73,111,99/ śr: 94,75
Słaby występ.
Być może dlatego, że pierwszy.
Jednak, im bardziej porywczy zapęd zostanie stępiony 
na samym początku, tym łatwiej później osiągnąć szczyt.
 

11. Kamil /94,76,112,108/ śr :97,5
Kamil najwyraźniej zapomniał jak się gra.
Inni zapomnieli Jego.
Jeszcze Inni, widząc Go po raz pierwszy myśleli, 
że On gra po raz pierwszy.
A to stary wyga, który grał niestety tak, 
jakby faktycznie grał po raz pierwszy.
 

Powyższej dwójki w następnej odsłonie nie zobaczymy.
 

10. Tomek N. /115,87,126,100/ śr:107,00
Ciężko jest żyć bez nadziei, 
ale umierać bez złudzeń – łatwiej
Tomek miał moment, że był dość groźny.
To był moment, w którym mógł odegrać znaczącą rolę 
w konstruowaniu pierwszej dziesiątki.
Pierwsza dziesiątka skonstruowała się sama, 
całkowicie zapominając o Tomku, który przez moment 
posiadał moment nie wiedząc, że go ma.
 

9. Krzysiek J. /110,104,120,124/ śr:114,50
Młody wilk podkulił ogon.
To, że ostatnim razem zdołał podczołgać się pod królewskie obory, 
wcale nie oznacza, że musiał do nich wejść.
Stajenni połamali sztachety na jego grzbiecie.
Skomląc w pobliski las na dwóch łapach, za sobą ciągnąc pozostałe 
dwie,  posuwisto-zmiennym ruchem, odczołgać się musiał.
 

8. Funky /125,97,127,116/ śr: 116,25
Zbyt asekuracyjnie.
Czasem człowiek osiada na mieliźnie, myśląc, że dobija do portu.
Ileż niejasności zawierać może się w jaskrawiej postaci uchwyconej 
przez wir topieli.
 

7. Mariusz /123,122,116,121/ śr: 120,50
Fenomen postępu wczorajszego, dzisiejszego i jutrzejszego objawia się 
u Mariusza fenomenalnym brakiem fenomenu.
Stał się mikrobem mozolnych mechanizmów niemożliwych 
do przeliczenia biorąc pod uwagę postęp o którym wciąż marzy.
 

6. Daniel M. /123,130,111,120/ śr: 121,00
Połowy dokonał Ten, który myślał, że całości dokonać zdoła.
Wielka niewiadoma.
Opierając się na fragmentarycznych strzępach poszlakowych doniesień 
mówiących o rzekomo wyśrubowanych wynikach w spotkaniach poza 
ligowych być może stworzonych na potrzebę chwili w podgniłym umyśle, 
stwierdzam:
daj dowód w bezpośredniej konfrontacji!
 

Zaćmienie.
 

5. Przemek /148,141,108,117/ śr: 128,50
Człowiek, który niegdyś mógł bez żadnych problemów wygrać turniej, 
dziś z trudem podnosi kulę.
I choć dół jest spory, obecny jeszcze diuk zaczyna z wolna się z niego 
wygrzebywać.
Czy powrócić zdoła jeszcze na szczyty?
Czas pokaże.
 

4. Piotr D. /118,146,129,128/ śr: 130,25
Ostatnie drgania kapitańskiej lampy, która rozświetliła swoim krótkim 
blaskiem dziedziniec straży przejętej przez kapitana elekta.

 
3. Artur /142,150,128,137/ śr:139,25
Kilka znaków charakteryzujących Barona w jednym zdaniu.
Cicha i cykliczna zaciętość w dążeniu do sławy polegająca 
na gromadzeniu medali o różnorakich barwach.
Cały prawie czas w czubie.
 

Kolejna kapitańska roszada nosząca znamiona dość nagłej 
i niespodziewanej niespodzianki.
 

2. Tomek S. /107,101,140’,176R’/ śr: 131,00
Tomasz nie tylko nas, ale przede wszystkim samego siebie zaskoczył.
Awans z 9 na 4 pozycję w KG upoiło pełnią szczęścia Tego,
 którego pojedynczy  kręgiel dzielił od historycznego 
przywdziania książęcych szat.

 
Sęp, który staje się łupem.
 

1. Rafał /168’,151’,127,101/ śr: 136,75
Rzadko w dziejach bitew zdarza się, by zwycięzca dzięki swojej 
wygranej spadł jeszcze niżej.
A tak się stało w przypadku obecnego, zwykłego już gwardzisty.
Wszystko jak widać jest absurdalne w najpoważniejszym sensie
 tego słowa.
Koniec triumfu dał początek zasadniczej służbie na dworze
 króla Sebastiano XVI